wtorek, 28 lipca 2015

Plecak z decathlonu - czyli test QUECHUA FORCLAZ 30

Pól roku temu rozsypał się mój poprzedni plecak. Nie pamiętam dokladnie nazwy ale mimo że był calkiem mocny pokonałem go swoim dość luźnym traktowaniem. Wtedy przyszedł czas na wymianę i mimo że rozglądałem się za jakże popularnym i polecanym deuterem, to musiałem skapitulować patrząc na metkę. Z drugiej strony plecaki ze mną nie mają łatwego życia wiec marketowce odpadają. Po przeglądzie rynku, godnym kandydatem wypełniającym lukę miedzy bananowymi, a śmieciowymi plecakami wydawał się produkt decathlonu QUECHUA FORCLAZ 30. Jak się spisuje po tym czasie?




Początkowo obawiałem się o to że projektanci poskąpili przegródek. Teraz mogę napisać że się przyzwyczaiłem, ale muszę przyznać że nie jestem z ludzi którzy lubią mieć wszystko posegregowane.






- Komora główna jest bardzo pojemna i nie mam do niej zastrzeżeń. Zmieszczą się buty, spodnie,bluza i jeszcze z 3 browary, czyli wszystko co potrzebujemy do pracy ;).








Obok komory głównej znajdziemy przestrzeń na bukłak z wodą choć osobiście wożę tam laptopa 15,6". Usztywnione plecy sprawiają że boje się o niego trochę mniej, aczkolwiek wiek tego komputera sprawia że czasem mam ochotę przywiązać go do opony i kupić nowy. Z bukłakiem nie było mi dane jeździć ale myślę że nie powinno być żadnych problemów.








Mała kieszonka w komorze głównej na np. klucze czy portfel. Zapinana na zsuwak i stosunkowo dobrze dostępna - podoba mi się ten bajer.






To to byłby koniec schowków w środku. Co z zewnątrz?





- Z zewnątrz mamy przednią kieszeń z dość nieprzemyślanym zamkiem pionowym. Moim zdaniem najgorsza część plecaka. Po prostu po odsunięciu suwaka potrafią nam wypaść wszystkie kanapki, a nie zawsze zdążymy je podnieść przed upływem trzech sekund. W tej komorze nie ma co szukać dodatkowych przegródek, jest to po prostu kolejny worek na graty.







- Po bokach znajdziemy standardowe łatwo dostępne kieszonki na napoje, mapy czy nikomu niepotrzebny rozkład jazdy pkp. Z mojej strony zero komentarza - jest OK.






- Ostatni schowek kryje się na pasie biodrowym, jest to kieszonka na telefon (ja osobiście trzymam klucze). Zapinana jest na suwak. Moim zdaniem dobrze przemyślana rzecz.






Pisząc już o elementach które można otwierać i zamykać to muszę wspomnieć o pokrowcu przeciwdeszczowym. Popularny "Durex" działa dobrze i szybko się zakłada, także chyba nic dodać nic ująć.








System wentylacji AIR COOLING SYSTEM Spisuje się całkiem nieźle, wiadomo nie ma co oczekiwać że plecy będą suche jak po wytarciu ręcznikiem, ale nie jest dużo gorzej niż bez plecaka. Nie miałem okazji sprawdzić takich systemów jak np. Deutera, ale ten wydaje się całkiem w porządku. Żeby system dobrze działał, trzeba jednak poświęcić chwilę  na dobre ustawienie pasków bo dolny wlot powietrza potrafi się "zatkać" jak plecak wisi niczym miś koala.





W plecaku zastosowano zarówno pos biodrowy jak i cieńszy piersiowy. Ten drugi wyposażony w gumkę która sama dociąga pasek - fajnie. Dopasowanie plecaka ma szeroki zakres i myślę że każdy znajdzie odpowiednie ustawienie. Mi zdarza się je zmieniać w zależności czy jadę w kurtce czy koszulce. Z tym ustawieniem jest trochę jak ze stanikiem robi się to szybko, a po wytrenowaniu, nawet jedną ręką. Trochę irytuje jednak to, że po kilkudziesięciu kilometrach trzeba dociągnąć paski. Jeżeli nie jedziemy na czas to nie jest to zbyt uciążliwe, aczkolwiek mogło być wykonane lepiej.






Trwałość - co ja tam mogę powiedzieć po połowie roku. Choć nie był oszczędzamy i skosztował każdej nawierzchni i pogody to na razie nie zauważyłem żadnych usterek. Dodatkowo 10 letnia  gwarancja decathlonu pozwala nam myśleć że "będzie Pan zadowolony". Zobaczymy co dalej. Mimo codziennego eksploatowania mój egzemplarz doczekał się tylko niegroźnych otarć i śladów walki z królikiem córki.

Podsumowując jest to plecak jest godny polecenia zwłaszcza na krótkie wyprawy. Jednak jako plecak do miasta, problem może stanowić brak przegródek w przedniej kieszeni i słaby do niej dostęp. Jeżeli ten mankament Ci nie przeszkadza to spokojnie możemy wybrać ten model również do miejskiej dżungli bądź ewentualnie zastanowić się nad jego mniejszym bratem - QUECHUA FORCLAZ 22 - wasz wybór. Ja mu daje 4+ a biorąc pod uwagę cenę to 5.

PS. Wiem że zdjęcia są co najmniej marne, ale pomyślałem że na tym blogu panuje totalitaryzm więc nie chciało mi się wstać i robić nowych:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz