wtorek, 22 lipca 2014

Weeride Kangaroo LTD - wozimy potomka

     Gdy przychodzi na świat dziecko wszystko się zmienia. Doba już nie trwa 24 godzin, a zdecydowanie krócej. Oczywiście odbija się to na czasie który przeznaczamy na sen i przyjemności... Jednak gdy dziecko poszerza swoje umiejętności ponad krzyk, sen i potrzeby fizjologiczne, możemy jakoś starać się połączyć przyjemne z pożytecznym. Fotelik na rower to jedno z rozwiązań. Może nie pojeździmy po trasach na których możemy spotkać Maje Włoszczowską, ale zawsze można trochę pokręcić i zbliżyć się do potomka. Tylko teraz jaki ma być nasz fotelik? Modeli na rynku jest prawie tyle ile przeciętna kobieta rozróżnia kolorów, multum. Gdy stałem przed takim wyborem trzy lata temu to przewertowałem internet wzdłuż i wszerz. Ostatecznie wybór padł na weeride kangaro LTD. Dlaczego? Śpiące dzieci wiszące poza tylnym fotelikiem mnie przerażały, zwłaszcza jak podskakiwały na nierównościach. Po drugie pomyślałem ze fajniej będzie porozmawiać z córka i pokazać jej przy okazji świat.





     Do rzeczy.
Na pierwszy rzut oka weeride nie zachwyca, o ile belka mocowana do ramy jest nadzwyczaj sztywna to lichy plastik i wątpliwej jakości materiał wyścielający siedzenie psują pierwsze wrażenie. Fotelik montowany jest do belki za pomocą jednej śrubki co nie wzbudza zaufania, choć z drugiej strony nie będzie tam jeździć nic więcej jak często wiercące się 20kg. Plusem takiego rozwiązania jest oczywiście szybkość montażu, minuta i gotowe. Taki przynajmniej był zamysł. Ja, człowiek trochę przewrażliwiony na punkcie amatorów cudzej własności zawsze demontuje również ramę fotelika. W takim wypadku montaż trwa na tyle długo ze można doczekać się pytań "już?" - czas zniecierpliwienia dziecka 3-5 min. Montaż belki wymaga imbusa 5 oraz klucza 10 i choć zapewniają ze pasuje do każdego roweru to nie di końca tak jest. Zamontować można wszędzie ale nie wszędzie mocowanie będzie równie sztywne. U mnie w rowerze miejskim ze sterami klasycznymi (z gwintem) 1 1/8" do ideału trochę brakuje.



     Jedziemy. Mam to szczęście ze moja córka chętnie wychodzi na rower, zawdzięczam to fotelikowi? Nie wiem. Wsadzanie dziecka może nie jest najwygodniejsze ale nie stwarza większych problemów (o ile mamy nóżkę). Pięciopunktowe pasy nie są cudem techniki. Lubią zsuwać się z ramion podczas jazdy zwłaszcza przy wyższych już starszych dzieciach. Szczęśliwie jednak nie mieliśmy okazji przetestować ich głównej funkcji. No dobra, dziecko siedzi to ruszamy.
  Na początku jazdy człowiek czuje się jak sumo przygotowujący się do walki przez to ze jedzie się okrakiem. Szczęśliwie jednak dzięki temu że brzdąc siedzi po środku nie zmienia to znacznie środka ciężkości, dzięki temu nie odczuwamy jakiejś znacznej utraty zwrotności czy ociężałości. Gorzej jednak jest z jakimikolwiek podjazdami, nie ma jak wstać by wykrzesać trochę więcej siły.
W moim przypadku (okolice Warszawy) jednak nie było to bardzo uciążliwe.



     Ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Największą frajdę daje rozmowa z dzieckiem:
"Tatuś krówka"
"Szybciej, będziemy pierwsi".
Możemy pokazywać sobie jak niewychowani ludzie wszystko palcami. (Nie nie, nie środkowym :)).
A to motyl, a to ślimak, a to idiota jadący ze 100km/h po wąskiej drodze. Dodatkowo mamy wolny bagażnik, także jest gdzie przewieźć koc czy jedzenie.
To przyćmiewa wszystkie minusy.
A sen? Tak to wszystko ładnie wygląda na reklamach. Jaka jest prawda? Jak moja córka zasypia, to fakt leży na "stoliku" ale na tyle z boku ze trzeba ją przytrzymać ręką aby nie rozbiła sobie głowy o kierownicę. Pod koniec jazdy czuję się jakby na nadgarstku siedział mi słoń. Oczywiście mówię tu o dłuższych wycieczkach. W siedzeniu z moją córką zrobiłem maksymalnie 40km w ciągu dnia i nie skarżyła się na ból tylnej części ciała,  wiec myślę że siedzenie to jest przeznaczone na podróże te małe i te duże.



     Podsumowując. Mogę śmiało polecić siedzenie weeride. Powiem nawet ze jak ktoś szuka tańszego to polecam kupić używkę albo dołożyć trochę pieniędzy. Ja jakbym stal przed wyborem po raz kolejny, nie wahałbym się i kupił weeride. Przez te kilka lat siedzenie dało nam wiele radości a mimo kilometrów wygląda nadal nieźle. Co na pierwszy rzut oka było nie do pomyślenia.  Z całego serca polecam!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz